Witajcie!
Teściu podarował mi trzy sadzonki koktajówek, dwie oddałam mamie do
posadzenia na ogrodzie, ale jedną postanowiłam posadzić w doniczce na
balkonie. Nie zrobiłam zdjęcia jak była mała, bo byłam pewna, że nic z
tego nie będzie hehe :) Grunt to wiara we własne siły i umiejętności.
Tak więc po posadzeniu przygotowałam w garnku gnojówkę z pokrzywy, którą
pozostawiłam na balkonie. Nie czekałam tyle ile się pisze w recepturach
dostępnych w internecie i już po trzech dniach zaczęłam mieszać ją z
wodą do podlewania. Oto ku mojemu zdziwieniu, wczoraj zobaczyłam, że zaczęły się zawiązywać owoce :))))) muszę to upublicznić bo duma mnie
rozpiera hehe tak wiem, żadna filozofia ale dla mnie to dużo :)
Oprócz krzaczka pomidorów oko cieszą na oknie Pelargonie nomen omen również od Teścia :)


